Filozofia a światopogląd
Uważam sobie za szczególny zaszczyt, że wolno mi mówić do filozofów —'. jako że ci słuchają wprawdzie chętnie fizyków, biologów i ekonomistów, ale nie lubią logików. Może i słusznie, jako że logicy są ludźmi nieprzyjemnymi. Ot i ja odwdzięczę się za dany mi zaszczyt brzydko — bo próbą banalizacji, trywializacji zagadnienia, które za nadzwyczaj głębokie uchodzi. Najmocniej za ten brak dobrego wychowania filozoficznego przepraszam: mam niestety taki nieładny nawyk, że za najgłębszą z wszystkich rzeczy uważam próżnię; stąd moje zamiłowanie do banałów i banalizacji.
Ową banalizację będę starał się przeprowadzić w czterech krokach: najpierw będzie wstęp (powiadają, że jedyną sprawą, w której wszyscy filozofowie są zgodni, jest mniemanie, że wstęp powinien stać na początku, a nie na końcu przemówienia). Po wstępie będą, na drugim miejscu rozróżnienia, dalej twierdzenia, a wreszcie uwagi końcowe o zadaniach filozofa względem światopoglądu, jaki wyznaje. Jednym słowem, jeśli mi Państwo pozwolą, podzielę moje rozważania na cztery kawałki: wstęp, rozróżnienia, twierdzenia i zadania.
Ową banalizację będę starał się przeprowadzić w czterech krokach: najpierw będzie wstęp (powiadają, że jedyną sprawą, w której wszyscy filozofowie są zgodni, jest mniemanie, że wstęp powinien stać na początku, a nie na końcu przemówienia). Po wstępie będą, na drugim miejscu rozróżnienia, dalej twierdzenia, a wreszcie uwagi końcowe o zadaniach filozofa względem światopoglądu, jaki wyznaje. Jednym słowem, jeśli mi Państwo pozwolą, podzielę moje rozważania na cztery kawałki: wstęp, rozróżnienia, twierdzenia i zadania.